Restauracja Leśna Zaprasza

OKbank - Twoim Bankiem - nowa siedziba Łaziska Górne ul.Barlickiego 1










..::Reklama::..
Trzynastu górników nie żyje - bilans wypadku w kopalni "Wujek- Śląsk"

Trzynastu górników nie żyje, a piętnastu jest w stanie ciężkim. Kolejnych kilkunastu z lżejszymi poparzeniami znajduje się w szpitalach. To najnowszy, tragiczny bilans zapalenia się metanu w kopalni "Wujek-Śląsk" w Rudzie Śląskiej.

Do zapalenia, a być może wybuchu metanu doszło około godziny 10.15. Pod ziemią było wówczas 38 górników. Dwudziestu dziewięciu wyjechało na powierzchnię o własnych siłach. Natychmiast rozpoczęła się akcja ratunkowa. Pierwsze karetki podjechały dopiero godzinę później, chwilę potem informacja dotarła do mediów. Początkowo jednak nie było mowy o ofiarach śmiertelnych.

Pożar wybuchł ok. godz. 10.15 przy pokładzie 409 na poziomie 1050 m. w połączonej kopalni "Wujek-Śląsk", należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego. Najbliżej zagrożonego rejonu było 38 górników.

Informacje o katastrofie pojawiły się około 11.30. Na początku nie było doniesień o ofiarach śmiertelnych. Rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego Edyta Tomaszewska informowała, że w kopalni najprawdopodobniej doszło do zapłonu metanu, raczej nie do wybuchu. Przed godz. 13 pojawiła się tragiczna wiadomość o pierwszych ofiarach śmiertelnych – najpierw trzech. Półtorej godziny później rzecznik kopalni przekazał tragiczny bilans – zginęło 12 osób. Przyznał też, że pod ziemią mogło dojść do wybuchu metanu.

Tuż przed 15 ratownicy zdołali już wydobyć wszystkich rannych i zabitych na powierzchnię.



Metan wybucha, gdy stanowi powyżej 5, a mniej niż 15 procent powietrza. Wystarczy wówczas jedna iskra, aby ten bezbarwny i bezwonny gaz zapalił się. Górnicy nie byliby świadomi o tym, jakie jest stężenie metanu w powietrzu, gdyby nie czujniki. To one zawiniły podczas największej w ostatnich latach katastrofy górniczej w kopalni "Halemba". W czasie wybuchu metanu człowiek jest jak zapałka - narażony na falę uderzeniową i brak tlenu. Temperatura w momencie wybuchu sięga nawet 1000 st. Celsjusza.

Na wezwanie pogotowia ratunkowego w Rudzie Śląskiej wyruszyły śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - poinformowała rzeczniczka pogotowia Justyna Wojteczek.

Ocalony górnik: myśleliśmy, że strzelają

- Pojawiły się trzaski i dym, ale byliśmy spokojni. Myśleliśmy, że koledzy na górze wysadzają ścianę - relacjonuje górnik Mariusz Jankowski, który był pod ziemią w czasie katastrofy i zdołał razem z kolegami wydostać się na powierzchnię. Potem okazało się, że w kopalni zginęło 12 osób, trzy są w bardzo ciężkim stanie.

- Sądziliśmy, że poniżej strzelają. Było bardzo dużo dymu – relacjonuje Mariusz Jankowski, który przeżył katastrofę w kopalni „Wujek”. - Schowaliśmy się, żeby przeczekać. Po jakimś czasie zadzwoniliśmy do dyspozytora, powiedziano nam, że to było zapalenie metanu – mówi Jankowski. Jemu i kilkunastu kolegom udało się wydostać na czas.


Jak dodaje, w kopalni zdarzają się mniejsze pożary, paru doświadczył już sam. - Kilka razy już się wycofywaliśmy. Wczoraj na przykład zapalił się przodek, ale od początku było wiadomo, że sytuacja jest opanowana – opowiada. I podkreśla, że kluczowa dla górników jest wiedza o tym, jak się zachować w momencie katastrofy. - Trzeba wiedzieć jak się wycofywać. Nie w kierunku dymu, w kierunku świeżego powietrza -  wyjaśnia, dodając, że niektórym, zwłaszcza młodym górnikom, może takiej wiedzy brakować.

Wspomina, że z jednym ze zmarłych górników jechał rano samochodem do pracy. - Nie będę już z nim wracał z powrotem - mówi. – Jak smakuje panu kawa po wyjściu na powierzchnię? – pytał reporter TVN24. - Smakowałaby lepiej, gdyby do czegoś takiego nie doszło - przyznał ocalony górnik.

Dodaje, że nie pójdzie następnego dnia do pracy, pojedzie na grzyby.

Górnicy rozwiezieni do szpitali

Na miejscu przez kilka godzin trwała akcja ratunkowa prowadzona pod nadzorem Okręgowego Urzędu Górniczego w Katowicach i Wyższego Urzędu Górniczego. Prowadzili ją ratownicy Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego i zastępy kopalniane.

W rejonie kopalni kursowały karetki na sygnale. Najpoważniej ranni górnicy byli transportowani m.in. do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Pozostali - nieco lżej ranni - trafiali do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu i Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach - Ochojcu, a także szpitali w Rudzie Śląskiej, Bytomiu, Tychach i Chorzowie.

Informacja o stanie rannych została już przekazana żonom poszkodowanych, które wcześniej skarżyły się, że nic nie wiedzą.

Obecnie w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach przebywa 17 górników. Ich stan jest ciężki. Mają poparzone od 40 do 90 proc. powierzchni ciała. Według lekarzy, przy ciężkich oparzeniach ważniejszym czynnikiem niż ich rozległość jest głębokość ran. Wiele zależy też od tego, jak długo wysoka temperatura działała na pacjenta. Choć wszyscy górnicy są przytomni, nie można na tej podstawie rokować co do perspektyw ich dalszego leczenia. Pierwsze rokowania będą możliwe za kilka dni. Najciężej ranny górnik przebywa w szpitalu w Łęcznej.



Justyna Wojteczek, rzecznik Lotniczego Pogotowia Ratunkowego: - W akcji uczestniczyło pięć śmigłowców: z Gliwic, Krakowa, Kielc i Wrocławia. Trzy odwiozły już pacjentów i wróciły na miejsce. Do Rudy poleciał także śmigłowiec z Warszawy. Jak dodała, na razie nie ma dokładnych informacji o obrażeniach, jakie odnieśli górnicy; wiadomo, że są w ciężkim stanie.

Jak się nieoficjalnie dowiedziała "Gazeta Wyborcza", do identyfikacji niektórych ofiar konieczne będą badania DNA.

Jedna z największych katastrof

W ciągu minionych 30 lat w polskim górnictwie węgla kamiennego doszło do kilkunastu poważnych katastrof. W sumie życie straciło w nich blisko 200 górników.

Do najpoważniejszej ostatnio katastrofy doszło w kopalni "Halemba" w Rudzie Śląskiej. 21 listopada 2006 r. w wybuchu metanu i pyłu węglowego zginęło 23 górników, którzy 1030 m pod ziemią likwidowali ścianę wydobywczą. Proces w tej sprawie toczy się przed gliwickim sądem. Na ławie oskarżonych zasiadają m.in. osoby z kierownictwa kopalni.

Numer informacyjny dla rodzin, tel. 32 20 70 204

Prokuratura przesłuchuje pierwszych świadków ws. katastrofy w kopalni "Wujek - Śląsk". Śledztwo wszczęto w sobotę. Prokuratorzy na razie nie chcą przesądzać, o przyczynach tragedii.

Przeprowadzono już sekcję zwłok zmarłych w wypadku górników. W 11 przypadkach przyczyną śmierci było uduszenie. Trzech mężczyzn miało poważne obrażenia głowy. Jeden z górników wykrwawił się, a jeden zmarł z powodu poważnych poparzeń. Dziś rodziny zmarłych identyfikują zwłoki. Udało się rozpoznać osiem ciał.

Dziś prokuratorzy zaczęli przesłuchania świadków. - To ludzie, którzy mają wiedzę- twierdzą enigmatycznie śledczy. Na razie nie chcą mówić o ewentualnych przyczynach katastrofy.

Zagrożenie metanowe było wcześniej i nie było tajemnicą. Jest coraz więcej niepokojących informacji o tym, co działo się w kopalni "Wujek Śląsk". Jeden z ratowników mówi anonimowo o "cichej akcji" usuwania metanu na kilkanaście godzin przed tragedią. Kopalnia zaprzecza, ale prokuraturę to zainteresowało. Co daje nadzieję wyjaśnienia, czy wszystko było zgodnie z zasadami i prawem?

Dziś rozpoczęła pracę specjalna komisja, ale na jej raport przyjdzie nam poczekać. Wyjaśnić trzeba także sprawę oskarżeń o fałszowanie wskazań czujników metanu w kopalniach - czyli igranie z życiem górników. Czy rzeczywiście jest nagminne?

Niewidzialna śmierć

Metan jest bezbarwnym gazem bez woni i smaku, lżejszym od powietrza. To główny składnik naturalnych gazów, często występujących w pokładach węgla. Pali się prawie nieświecącym płomieniem z błękitną aureolą. Tworzy z powietrzem wybuchową mieszaninę; wybucha gdy jego stężenie w powietrzu mieści się w granicach od ok. 4-4,5 do ok. 15 proc.

Gaz ten, występujący w pokładach wraz z węglem, uwalnia się z górotworu. Często dzieje się tak przy drążeniu chodników, kiedy kombajn narusza strukturę skał. W śląskich kopalniach zapalenia metanu zdarzają się - zwykle bez poważnych skutków. Aby metan zapalił się, potrzebna jest iskra, która może pojawić się np. w wyniku pracy urządzeń.

W różnych mieszaninach z powietrzem metan wybucha, gdy jego zawartość wynosi od 5 - 15 proc., przy czym wybuch może nastąpić gdy w powietrzu kopalnianym jest wystarczająca ilość tlenu. Poza tym przedziałem metan jako gaz palny spala się nie wybuchowo. Najsilniejszy wybuch następuje przy stężeniu metanu w powietrzu wynoszącym 9,5 proc.

źródło : gazeta.pl

           TVN 24


..::Reklama::..


Pub Mustang
Usługi budowlane
..::Reklama::..
..::Reklama::..
  • Co szpeci osiedla? Pstrokata samowolka na balkonach
    Świeżutko otynkowane beżowożółte bloki na dąbrowskim os. Kasprzaka tylko przez chwilę wyglądały elegancko. Gdy odeszli robotnicy, mieszkańcy upstrzyli balustrady balkonów tym, co kto miał pod ręką




  • Zakleszczył się w drzwiach tramwaju, ma złamaną rękę




  • Nocny transport na Stadion Śląski. Wieźli część dachu
    Dziś w nocy na Stadion Śląski dotarł pierwszy element dachu. 60-tonowy element pierścienia dolnego przyjechał z Huty Pokój w Rudzie Śląskiej




  • Kibice mówią, co im się nie podoba na stadionach
    Kompletna ruina. Czas się tu zatrzymał. Parkingi to dramat. Typowy nieużytek miejski. Sonda "Gazety" wskazuje, że kibice o swoich stadionach nie mają najlepszej opinii.




  • Nowego górnika rozpoznasz po pomarańczowym kasku
    W kopalni Pniówek wszyscy nowo przyjęci górnicy muszą obowiązkowo nosić pomarańczowe kaski, by odróżniać się od reszty załogi. Pomysł, choć nieco kontrowersyjny, okazał się strzałem w dziesiątkę.




  • Wąska i stroma ścieżka łączy ludzi ze światem
    Wąska, stroma ścieżka, na której miejscami błoto sięga za kostki, to od wczoraj jedyne połączenie ze światem dla kilkudziesięciu mieszkańców przysiółka Prusów. - Ale przynajmniej dzieci mogą iść do szkoły, a my do sklepu. Tu ludzie są nauczeni i dadzą radę - przekonują mieszkańcy




  • Śląski Harvard poszuka studentów w Azji i w Ameryce




  • Komisariat (jak) malowany. Szkoda tylko że z grzybem
    Kończy się remont XIX-wiecznej kamienicy w Szopienicach, do której policjanci mają się wprowadzić w październiku. Problem w tym, że już teraz na ścianach pojawił się grzyb, zaczął też odpadać tynk.




10 Września 2010
Piątek
Imieniny obchodzą:
Aldona, Łukasz,
Mikołaj, Mścibor,
Pulcheria
Do końca roku zostało 113 dni.

Wiadomości z...

..::Reklama::..

Polecamy w TV

  • Zielona mila

    jutro 11.09.2010 20:10 TVP 2

    Pensjonariusz domu starców, Paul Edgecomb, ogląda w telewizji przedwojenny film. Obraz przywołuje w nim odległe wspomnienia, z których zwierza się przyjaciółce. W 1935 r. mężczyzna pracował w jednym z więzień na południu Stanów Zjednoczonych jako strażnik czwórki morderców czekających na karę śmierci. Przyszło mu odprowadzać skazanych do sali, gdzie odbywały się egzekucje. Jednym z więźniów był czarnoskóry John Coffey, który został skazany za zamordowanie dwóch dziewcząt. tv.wp.pl




 

 Partnerzy medialni ......
 

 

 
strony internetowe FHU Jurand